FANDOM


Ten artykuł należy do starego kanonu.
Kolonia Miłość - kolonia powstała po upadku Nowej Burgundii 2. Została założona przez trzech Etniczników - Janka Phytesa Haysa, Kasię Elidę Stokes i Macieja Sinclaira. Później do kolonii przyłączyli się Kazuki Klein i Maisie Laine, a zrekrutowani zostali Ambas i Gubia Cómaro.

Historia

Odcinek 1 - Dość lamienia

Dzień pierwszy

Statek kosmiczny, na którego pokładzie znajdowali się trzej załoganci, rozbił się na nieznanej, wyglądającej na opustoszałą planecie. Przyczyną katastrofy była awaria generatora. Na szczęście nic poważnego im się nie stało. 

Po kilku chwilach ocknęli się i rozpoczęli poszukiwania schronienia. W końcu, po jakimś czasie po krótkiej wędrówce na wschód znaleźli niezamieszkały, trochę zniszczony budynek nadający się pod zamieszkanie. Następnie zaplanowali zagospodarowanie budynku podstawowymi meblami takimi jak łóżka i lampy oraz instalację generatora prądu i przewodów elektrycznych, a także stołu do badań i nadajnika handlu orbitalnego, by porozumieć się z ewentualnymi przybyszami z kosmosu. Wyznaczono również pomieszczenie pod przyszłą chłodnię. Po wstępnym przeanalizowaniu sytuacji, wrócili po pozostałości ze statku kosmicznego: leki, racje żywnościowe, surowce itp. i umieścili je obok nadajnika.

Koloniści nieustannie pracowali i starali się o to, by zdążyć z budową przynajmniej miejsca do spania przed zmierzchem. W końcu nastała noc. Niestety, nie uwinęli się z zamontowaniem łóżek, toteż musieli spać na zewnątrz. 

Dzień drugi

Drugi dzień przypadł na dalsze budowanie oraz wycinkę pobliskiego lasu, którą mieli się zająć Kasia i Maciej, by pozyskać bardzo potrzebne drewno. W późniejszych godzinach prawie ukończono sypialnię, lecz, tak samo jak wczoraj, musieli spać na podłodze bądź na zewnątrz.

Dzień trzeci

Nastał świt. Osadnicy znów przystąpili do ciężkich robót na rzecz kolonii. Transportowano kolejne surowce ze zniszczonego statku do składowiska. Nareszcie powstała sypialnia, więc trzeciej nocy koloniści mieli już gdzie wygodnie spać. Tuż po zmierzchu kolonię odwiedziła przyjazna grupa czterech przybyszów, którzy zaznajomili się z Etnicznikami.

Dzień czwarty

Czwartego dnia osadnicy mieli za zadanie m.in. wyłożyć podłogę w budynku oraz przetransportować żywność z rozbitej kapsuły na północ od kolonii. Ważnym punktem tego dnia było również zbadanie kamieniarstwa przez Janka, które miałoby przyspieszyć konstruowanie osady.

Dzień piąty

Piątego dnia postawili sobie za cel zamontowanie lepszego oświetlenia w kuchni i chłodni oraz wybudowanie dwóch lamp słonecznych na dworze, które miałyby służyć za strefę plonów. Dookoła upraw miały powstać również drewniane murki. Dzień ten zakończył się zarządzeniem wycinki większej ilości drzew oraz wybudowania stołu z krzesłami, przy którym koloniści mieliby jeść posiłki.  W międzyczasie do kolonii przybył wędrowiec ze wschodu o imieniu Kazuki, który okazał się być świetnym górnikiem i całkiem dobrym budowlańcem. Ustawiono mu śpiwór w oddzielnym pomieszczeniu.

Dzień szósty

Następnego, już szóstego na tej planecie dnia wszyscy ciężko harowali i później rozmyślali nad rozmieszczeniem wokół osady umocnień w postaci wieżyczek otoczonych workami z piaskiem.

Dzień siódmy

Siódmy dzień był bardzo podobny do innych - nieustannie trudniono się budownictwem i konstruowaniem. Wybudowano także pokój nowemu koloniście - Kazukiemu. Pod koniec dnia nakazano osadnikom pójść po surowce z kolejnej rozbitej kapsuły na południowy zachód od kolonii. Ponadto, Maciej i Kazuki mieli za zadanie wykopać rudę żelaza.

Dzień ósmy

Ósmy dzień zaczął się rozplanowaniem układania kolejnych podłóg w pozostałych pomieszczeniach oraz zamontowaniem konsoli łączności. Kilka godzin później, osadnicy postanowili w końcu znaleźć sobie jakieś źródło rozrywki. Ostatecznie wybrali grę znaną już w starożytności - rzucanie podkowami. Składała się ona z kilku podków i dużego pręta w ziemi. Polega ona na tym, że gracze rzucają podkową tak, by wylądowała ona w pobliżu słupka lub na nim. Pomyśleli także, że dobrym pomysłem, byłoby zamontowanie stanowiska do gry w szachy. Następnie przystąpili do realizowania tego planu.

Dzień dziewiąty

Kolonia Miłości - 1

Kolonia po dziewiątym dniu

Dziewiątego dnia koloniści opracowali kolejne rozszerzenie osady. Tym razem w kierunku południowym, gdzie znajdował się stół jadalny oraz stanowisko do gry w szachy. Wyznaczono także miejsce pod kolejną baterię słoneczną, która była niezbędna do prawidłowego funkcjonowania wieżyczek obronnych.

Pod koniec dnia, szalona staruszka wyekwipowana w nóż zagroziła atakiem na azyl. Rozkazano Kasi, by na wszelki wypadek poszła do składowiska po karabin, ponieważ najlepiej strzelała ze wszystkich kolonistów. 

W międzyczasie pies osadników - Iris - załamał się z powodu skrajnego wyczerpania. Natychmiast po tym ustawiono mu miejsce do spania, by mógł tam odpocząć.

Około godziny 23 nakazano Kazukiemu, by ten wyposażył się w nóż, i wspierając Kasię, czekał na atak szaleńca. Po zastanowieniu się zdecydowali, że lepszym posunięciem byłoby wykonanie przez nich, a nie przez napastnika, pierwszego ruchu, toteż niepostrzeżenie skierowali się na północ w stronę wroga, by z zaskoczenia go zlikwidować. Podczas gdy Kasia strzelała z daleka, Kazuki podszedł do staruszki, by ją obezwładnić walką wręcz. Całe starcie zakończyło się wygraną obrońców i pojmaniem oponenta.

Odcinek 2 - Przypadkowy kanibal

Dzień dziesiąty

Jeszcze w nocy, Kazuki przeniósł ranną staruszkę do celi. Następnie rozkazano mu i Maciejowi wydobycie rudy żelaza z pobliskiej góry. Gdy nastał poranek, Maciej udał się tam i wykonywał zadanie. Późnym popołudniem dołączył do niego Kazuki, który wcześniej leczył rany, których przyczyną była walka z napastnikiem zeszłej nocy. Zbudowano także trzy turbiny wiatrowe i zaplanowano wylanie obok nich betonu, co dawało pewność, że okolica nie zostanie zarośnięta. Zainwestowano również w lampy stojące w głównym pomieszczeniu.

Dzień jedenasty

Następnego dnia wciąż wykopywano złoża żelaza. W międzyczasie, Janek skonstruował kolejny panel słoneczny. Koloniści zajęli się także ukończeniem stanowisk obronnych z wieżyczkami.

Dzień dwunasty

Dwunastego dnia, Kazuki został oddelegowany z pracy górnika do inżyniera, ponieważ miał całkiem dobre kompetencje budownicze. Tego samego dnia w końcu zbudowano wszystkie umocnienia.

Dzień trzynasty i czternasty

Przez kolejne dwa dni koloniści głównie zajęci byli montowaniem turbin wiatrowych i rozlewaniem wokół nich betonu. Następnie wyznaczono kable na połączenie ich z główną linią energetyczną, by dostarczały prąd do osady. Pod koniec dnia czternastego, osadnicy zauważyli znaczny rozbłysk słoneczny, czego następstwem było intensywne promieniowanie, które doprowadziło do wyłączenia prądu w kolonii.

Dzień piętnasty

Kolejny dzień z rzędu przypadł na m.in. zebranie pozostałości po rozbiciu się kapsuły ratunkowej, które okazały się być ludzkim mięsem. Kolonia potrzebowała również nieco więcej żelaza, toteż wydobycia surowca podjął się Maciej. Około godziny 16 osadnicy zauważyli, jak jeden z nich dokonał aktu kanibalizmu. Był to bardzo szokujący incydent, lecz ów kolonista tłumaczył się, iż myślał, że jest to mięso zwierzęce. Tak więc postanowili oddzielić szczątki ludzkie od reszty surowców i przeznaczyć je na ewentualną sprzedaż.

Około godziny 20 azyl zagrożony był atakiem ze strony dwóch tubylców z południa.

Dzień szesnasty

W godzinach nocnych napastnicy w końcu zdecydowali się przeprowadzić najazd na enklawę. Do obrony kolonii zostali oddelegowani Kasia i Kazuki. Gdy obrońcy nie zdołali dotrzeć jeszcze na stanowisko, wieżyczka zajęła się pierwszym z przeciwników. Tuż po tym, defensorzy podbiegli pod drugiego z nich i sprytnie go zneutralizowali. Drugi wróg, przygwożdżony przez wieżyczkę, próbował zbiec, lecz został postrzelony przez maszynę obronną i skonał.

Po nocnych rewelacjach, osadnicy przystąpili do swoich codziennych obowiązków. Pojawiło się również zagrożenie głodu, więc musieli zacząć polować. Kasia podjęła się tego zadania i wybrała się na południe, by upolować jelenie. Skutkiem łowów było zabicie jednego jelenia i przetransportowanie go do chłodni.

Dzień siedemnasty

Następnego dnia podzielono salon na dwa pomieszczenia, by zaoszczędzić trochę miejsca. Tymczasem Janek zajmował się oprawianiem nowo zdobytego jelenia, by zaspokoić potrzeby żywieniowe kolonistów. Ciała zabitych zeszłej nocy napastników nie mogły leżeć na otwartej przestrzeni, zatem wykopano im groby. Około godziny 22 jedyny więzień enklawy - Princess, czyli pojmana staruszka - postradała zmysły. Przed północą usterka w przewodzie elektrycznym w pobliżu jednej z upraw doprowadziła do zwarcia, czego skutkiem był pożar. Jego zgaszeniem zajął się Maciej, czego dokonał dość szybko, ponieważ nie rozwinął się on na tyle, by zagroził bezpieczeństwu azylu.

Dzień osiemnasty

Osiemnasty dzień rozpoczął się naprawą usterki elektrycznej z zeszłej nocy. Około godziny 10 przyjazna grupa przybyszów odwiedziła osadę. Dzień był spokojny - nikt nie zaatakował kolonii.

Kolonia Miłości - 2

Kolonia po dziewiętnastym dniu

Dzień dziewiętnasty

Borykano się z brakiem podłóg w niektórych miejscach, toteż następnego dnia, od około godziny 11 do 16, Kazuki był zajęty montowaniem posadzki. W międzyczasie, skierowano Macieja do pracy nad badaniem kamieniarstwa. Pod koniec dnia wyznaczono miejsce na śmietnisko w celu pozbycia się ludzkiego mięsa ze spiżarni. Zaplanowano także instalację kolejnego stołu do badań, by drugi naukowiec - Janek - mógł równocześnie z Maciejem badać nowe technologie, jak i również dwóch kolejnych baterii słonecznych, by dysponować wystarczającą mocą na zasilenie całej kolonii.

Odcinek 3 - Gorące ataki

Pod koniec dnia rozpoczęto badania nad nową technologią - energią geotermalną, dzięki której można pozyskiwać energię elektryczną z gejzerów.

Dzień dwudziesty

Nazajutrz, jeszcze przed świtem, do kolonii zawitał długo wyczekiwany nielegalny handlarz. Kazuki obudził się, wstał i poszedł do konsoli łączności, by porozumieć się z kupcem. Sprzedano jedynego więźnia - staruszkę o imieniu Princess - oraz długi łuk. Kupiono także kilka medykamentów. Pod wieczór wyznaczono miejsce na składzik lekarstw, by nie leżały one w składowisku na dworze.

Dzień dwudziesty pierwszy

Kolejnego, już dwudziestego pierwszego, dnia zarządzono wycinkę drzew, by uzyskać drewno potrzebne na zbudowanie stołu kamieniarskiego, który potrzebny był do wzniesienia kamiennych budynków kolonijnych w przyszłości. Zajął się tym Maciej. Około godziny 22 zaprojektowano montaż dwóch kolejnych baterii na skumulowanie prądu.

Dzień dwudziesty drugi

Dzień później nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Wyznaczono nowego rolnika - Macieja. Cały czas pracowano i ulepszano kolonię.

Dzień dwudziesty trzeci

Dwudziestego trzeciego dnia w godzinach porannych wysłano Janka na południe, by podjął się próby oswojenia zwierząt. W międzyczasie kolonię znów odwiedziła przyjazna grupa miejscowych osadników.

Dzień dwudziesty czwarty

Następnego dnia rano w końcu znaleziono odpowiednie miejsce na ustawienie stołu kamieniarskiego. Ustawiono także dwie lampy stojące w środku, by oświetlić pokoje. O godzinie 16 koloniści zarządzili wykonanie tysiąca cegieł z kamienia, czym zajął się Kazuki, który był najlepszym rzemieślnikiem.

Dzień dwudziesty piąty

Dwudziesty piąty dzień zaczął się dość nieprzyjemnie - osadę ogarnęła fala gorąca. W tym celu zamontowano jeden klimatyzator oraz kilka wentylatorów, które miały chłodzić cały budynek. Wieczorem zainwestowano w dodatkową obronę azylu, ustawiając trzy wieżyczki obronne, które miały wspomagać inne.

Tymczasem z północy nadeszła tajemnicza wiadomość od niejakiej Maisie Laine, która prosiła o schronienie, oferując w zamian dołączenie do kolonii. Była ścigana przez tubylców z plemienia Ambas Miñoca, więc zezwolenie na jej pobyt było równoznaczne z walką z najeźdźcami. Mimo zagrożenia, osadnicy zgodzili się przyjąć w swoje ramiona zagubioną, błagającą o pomoc trzydziestodziewięciolatkę. Okazało się, że posiada umiejętności społeczne i tresurę zwierząt na bardzo wysokim poziomie. Ponadto jest dobrym lekarzem, lubi gotować i budować. Jej jedyną wadą było to, że nie potrafiła walczyć. Zadaniem Maisie zostało więc bycie główną kucharką, treserką, lekarką i opiekunką więźniów.

Dzień dwudziesty szòsty

O północy wspomniani wcześniej tubylcy przeprowadzili nagły atak na kolonię. Kasia zajęła pozycję na północy, zaś Kazuki na zachodzie. Po trzech godzinach walki zneutralizowano zagrożenie. Nikomu z czwórki atakujących nie udało się zbiec - zyskano dwóch nowych więźniów (pozostała dwójka zginęła).

Około godziny 6 rano przydzielono zakwaterowanie Maisie Laine, którym został pokój Kazukiego. Rozłożono dla niej później śpiwór.

Maisie Laine opiekowała się więźniami, dostarczając im jedne z najlepszych leków. Pomimo tego, że tubylcy ścigali ją jeszcze kilkanaście godzin temu, ona z dobroci serca wybaczyła im niesnaski z przeszłości. Pozostałym najeźdzcom, którzy zginęli podczas napaści wykopano groby.

Około godziny 16 w pobliżu paneli słonecznych uderzył piorun, powodując pożar, który mógł poważnie zagrozić egzystencji kolonii. Jednak dzięki szybkiej reakcji, udało się zażegnać niebezpieczeństwo spalenia się osady.

Kolonia Miłości - 3

Kolonia po dwudziestym siódmym dniu

Dzień dwudziesty siódmy

Początek następnego dnia przypadł na zaprojektowanie budynku mieszkalnego na zachód tuż przy azylu, połączony z nim korytarzem. Założeniem tego obiektu było to, że każdy miałby oddzielny, przestronny (choć identyczny) pokój z wygodnym, dużym łóżkiem. Miało to polepszyć samopoczucie kolonistów.

O godzinie 9 wrogo nastawiona grupa łupieżców z Crossbow Beaver wylądowała kapsułami ratunkowymi niedaleko na zachód od kolonii. Rozpoczęli przygotowania do ataku.

Odcinek 4 - Filozofia

Koloniści wykorzystywali moment, gdy wrogowie czynili przygotowania do szturmu na azyl, budując wciąż blok mieszkalny oraz umocnienia i zbierając niezbędne surowce. W międzyczasie osadnicy zauważyli dziwne stworzenie przybyłe z północy, którym okazało się być thumbro - rzadko spotykane zwierzę pokojowe z natury, lecz gdy sprowokuje się je do walki jest bardzo niebezpieczne. Wielu kupców dałoby za cenną skórę i róg thumbro bardzo wiele kosztowności. Dlatego też jest celem licznych wypraw łowieckich.

Około godziny 20 łupieżcy rozpoczęli natarcie. Pozycje obronne zajęli Kasia i Janek, zaś reszta schowała się w budynku.

Dzień dwudziesty ósmy

Walki trwały około pięciu godzin aż do momentu, gdy unieszkodliwiono napastników (nikt nie przeżył). Zyskano kilka przydatnych rzeczy m.in. apteczki, ubranie i kamizelkę kuloodporną.

O godzinie 8 nad ranem rozkazano Kasi zapolować znów na jelenie. Przez resztę dnia nie wydarzyło się nic zdumiewającego.

Dzień dwudziesty dziewiąty

Następnego dnia nieprzerwanie trwała budowa bloku mieszkalnego i umocnień z wieżyczkami obronnymi. Przez resztę dnia nie wydarzyło się nic niecodziennego.

Dzień trzydziesty

Tuż po tym jak koloniści wstali, znów rozpoczęto dalsze, intensywne prace nad rozbudową azylu. W międzyczasie Kasia polowała na zwierzęta.

Dzień trzydziesty pierwszy

W nocy osadę przejazdem odwiedziła przyjazna grupa z Dentist Valley. 

W południe nieprzyjazna grupa tubylców z Ambas Miñoca zagroziła uderzeniem ze wschodu. Byli to współplemieńcy więźniów, których kolonistom udało się schwytać przy okazji pościgu za Maise Laine. Napastnicy prawdopodobnie przybyli by odbić swoich i przy okazji porwać Maisie.

Było ich czterech. Nie przewidzieli jednak, że jest to jedne z najmocniej strzeżonych części kolonii, toteż szybko zostali pokonani. Zabito dwóch wrogów, zaś pozostali zdołali czmychnąć.

Dzień trzydziesty drugi

Gdy nastał świt osadnicy przystąpili do pełnienia swoich obowiązków. Zaplanowano również powiększenie chłodni, ponieważ brakowało już miejsca.

Dzień trzydziesty trzeci

Następnego dnia o godzinie 8 do kolonii zawitał nielegalny handlarz, toteż godzinę później Maisie Laine poszła do konsoli łączności, by się z nim skontaktować. Kupiono kilka medykamentów. Kilka godzin później zarządzono wykopanie kolejnych złóż żelaza.

Przed północą przybył kolejny nielegalny handlarz, któremu koloniści sprzedali jednego z więźniów, krótki i długi łuk, a także pistolet oraz kupili medykamenty.

Dzień trzydziesty czwarty i trzydziesty piąty

Dwa następne dni niewiele różniły się od spokojnej sielanki. Wciąż pracowano i budowano.

Dzień trzydziesty szósty

Planem na kolejny dzień było m.in. powiększenie celi więziennej. Niestety podczas budowy uciekł jedyny więzień kolonii. Około godziny 21 w pobliżu osady rozbiły się kapsuły transportowe z cegłami z granitu.

Dzień trzydziesty siódmy

Następny dzień rozpoczął się niefortunnym zajściem - Maisie Laine zachorowała na dżumę, choć nieznaczną, lecz również dosyć niebezpieczną. Natychmiast wysłano ją do łóżka szpitalnego, by jak najszybciej wyzdrowiała. Blok mieszkalny został już prawie ukończony.

Kolonia Miłości - 4

Kolonia po dwudziestym siódmym dniu

Dzień trzydziesty ósmy

W nocy około godziny 4 Maisie, najprawdopodobniej z powodu choroby, załamała się i zaczęła błąkać się bez celu.

Odcinek 5 - Nowe farmy

Rano tuż obok kolonii wybuchł nieznaczny pożar, choć niebezpieczny, lecz nie rozprzestrzenił się zbytnio i dość szybko zgasł. W międzyczasie osadnicy ukończyli konstruowanie dobudówki do chłodni. Ponadto już od dłuższego czasu szalała groźna burza.

Dzień trzydziesty dziewiąty

Następnego dnia zaprojektowano kolejne trzy uprawy oświetlane przez lampy słoneczne i otoczone drewnianym murkiem po północne stronie osady. Farmy te miały służyć do hodowli xerigium, czyli rośliny służącej do wytwarzania medykamentów. Wybudowanie tak dużego projektu wiązało się z przeniesieniem obrony bardziej na północ oraz dobudowaniem większej ilości wieżyczek z lewej strony.

Dzień czterdziesty

Blok mieszkalny był już prawie ukończony, więc wyznaczono już kolonistom nowe miejsca do spania.

Dzień czterdziesty pierwszy

W nocy Maisie poczuła się już znacznie lepiej i stopniowo uodparniała się na dżumę.

Pomieszczenie, które wcześniej służyło za sypialnię zostało zamienione na szpital. Zainwestowano także w kolejne wentylatory i ustawiono je tak, aby zimne powietrze dostarczane było do budynku mieszkalnego.

Dzień czterdziesty drugi

Koloniści bezustannie pracowali. Zarządzono kolejne wydobycie rudy żelaza z pobliskiej góry. W godzinach wieczornych do kolonii zawitał handlarz egzotykami, toteż Maisie się z nim skontaktowała. Sprzedano mu spodnie i podkoszulkę.

Dzień czterdziesty trzeci

Następnego dnia tuż po godzinie 12 ukończono badania nad energią geotermalną. Pozwoliło to kolonistom na budowanie generatorów (geotermalnych) prądu na gejzerach, które byłyby stałym źródłem energii. W związku z zakończeniem poprzedniego badania koloniści musieli rozpocząć prace nad kolejnym. Zdecydowali się na kolorowe światła, które znacząco poprawiłyby wystrój osady, dzięki czemu jej mieszkańcy czuliby się lepiej.

Zdecydowano się ustawić generator geotermalny na południe od enklawy. Z tego powodu trzeba było również skonstruować kolejne baterie do magazynowania prądu.

O  godzinie 14 do kolonii zawitał handlarz surowcami. Jak zwykle skomunikowała się z nim Maisie. Sprzedano mu kilka niepotrzebnych sztuk skór, a kupiono piętnaście apteczek.

Dzień czterdziesty czwarty

Kolejnego dnia nie wydarzyło się nic specjalnego. Koloniści, jak zwykle, pełnili swoje obowiązki.

Dzień czterdziesty piąty

Osada cierpiała na niedostatek metalu, który był bardzo potrzebny w m.in. zbudowaniu generatora geotermalnego. Wciąż szukano kolejnych miejsc na jego wydobycie.

Dzień czterdziesty szósty

Następnego dnia rozpoczęto pracę nad budową murku drewnianego wokół nowych upraw xerigium.

O godzinie 22 grupa łupieżców z Crossbow Beaver wylądowała kapsułami ratunkowymi na zachód od kolonii. Rozpoczęli przygotowania do ataku.

Dzień czterdziesty siódmy

Kolonia Miłości - 5

Kolonia po czterdziestym siódmym dniu

Napastnicy ruszyli na osadę o godzinie 6 nad ranem. Gdy wieżyczka zajęła się jednym z nich, Kasia wybiegła z budynku, schowała się za drzewem i próbowała zastrzelić drugiego nieprzyjaciela. Udało się jej, tym samym powodując ucieczkę ostatniego, pozostałego przy życiu wroga.

O godzinie 20 ukończono badania nad kolorowymi światłami. Tuż po tym rozpoczęto kolejne - tworzenie wykładzin.

Dzień czterdziesty ósmy

Po północy zaplanowano montaż dwóch klimatyzatorów w korytarzu pomiędzy dwoma głównymi, kolonijnymi budynkami, by efektywniej schładzać blok mieszkalny.

Odcinek 6 - Seria niefortunnych zdarzeń

Nad ranem w ranę na głowie Sinclaira wdała się nieznaczna (choć gdy nieleczona groźna) infekcja. Musiał więc otrzymywać stałą opiekę medyczną i leżeć w łóżku.

W okolicach godzin wieczornych rozpętała się niebezpieczna burza, która nie zagroziła jednak kolonii. 

Dzień czterdziesty dziewiąty

Kolejna noc, kolejny dzień - kolejny czas na rozwój kolonii. Skupiono się głównie na wydobyciu bardzo potrzebnego metalu. Zdecydowano się w końcu także ustawić kolorowe lampy w pokojach mieszkalnych, by polepszyć wystrój pomieszczeń, przy okazji poprawiając nastrój kolonistów. Najpierw należało oczywiście usunąć stare, zwykłe oświetlenie.

Dzień pięćdziesiąty

Następny dzień przypadł na montaż kolorowych lamp w pokojach oraz rutynowe czynności osadników.

Dzień pięćdziesiąty pierwszy

W nocy o godzinie 2 znów grupa tubylców z Ambas Miñoca przybyła z zachodu, by zaatakować kolonię. Na nieszczęście z lewej strony osady brakowało jakichkolwiek umocnień w postaci wieżyczek, więc trzeba było tylko i wyłącznie liczyć na to, że tubylcy skierują się na północ lub południe, gdzie takowe obwarowanie istnieje.

Zaatakowali południe, kierując się wprost na kolonię, nie zbaczając na północ ani południe. Udział w obronie azylu wzięli wszyscy oprócz Maisie, która nie potrafiła walczyć. Po drodze wrogowie natknęli się na jedną z wieżyczek. Jeden z napastników zdecydował się uszkodzić machinę, lecz spowodowało to jej wybuch i jego natychmiastowy wręcz zgon.Następnie Kazuki wraz z Phytes zneutralizowali jednego z nich walką wręcz, a następnie pobiegli, by obezwładnić kolejnych. Po skrępowaniu trzeciej osoby, reszta tubylców zarządziła odwrót.

Trwająca trzy godziny walka zakończyła się zwycięzcą kolonistów i pozyskaniem jednego więzienia. Jednak nie obyło się też bez negatywnych skutków - Janek został mocno poturbowany podczas potyczki z nieprzyjaciółmi.

Bitwa uświadomiła osadników o tym, że natychmiast potrzebują rozstawienia umocnień z lewej strony, by zabezpieczyć się na kolejne ataki wrogich zgrupowań. W tym celu zainwestowano w pięć wieżyczek otoczonych workami z piaskiem. Wyremontowano także celę więzienną.

Dzień pięćdziesiąty drugi

W nocy w pobliżu osady oszalał dzik. Przez nieukończoną ścianę wbiegł do budynku mieszkalnego i zaatakował niczego nie spodziewającą się Maisie. Natychmiast wstała z łóżka i uciekła do drugiej części kolonii, zamykając za sobą drzwi. Dzik, widząc to, udał się w stronę wieżyczki. Próbował ją zniszczyć. Udało mu się to, lecz w wyniku spowodowanej przez niego eksplozji - zginął. Tuż po tym zaplanowano naprawę umocnienia.

Przez resztę dnia skupiono się na rozbudowie budynków kolonijnych.

Dzień pięćdziesiąty trzeci

Następnego dnia skoncentrowano się m.in. na ukończeniu klimatyzatorów i wentylatorów oraz przeniesieniu ciał poległych napastników w trakcie walki stoczonej dwa dni temu.

Dzień pięćdziesiąty czwarty

Tuż po wschodzie słońca usterka w przewodzie elektrycznym obok turbin spowodowała zwarcie, powodując jednocześnie utratę zgromadzonej energii w jednej z baterii i mały pożar. Na szczęście szybko go ugaszono i naprawiono defekt.

Około godziny 17 z południa przybyła grupa głodnych bobrów alfa. Natychmiast zarządzono ich upolowanie, ponieważ w przeciwnym przypadku mogliby zniszczyć wszystkie drzewa w okolicy lub, co gorsza, kolonię. Miała się tym zająć Kasia.

Dzień pięćdziesiąty piąty

Około północy burza osiągnęła swój punkt kulminacyjny, powodując wiele pożarów licznymi uderzeniami piorunów. W międzyczasie w osadzie szalało oświetlenie - najpewniej z powodu aktualnej katastrofalnej pogody. Na szczęście poprawiła się ona około 5 nad ranem. 

Kasia znów przystąpiła do polowania na szalone bobry i wyszła z  tego z zamierzonym rezultatem. Równocześnie coraz bardziej zwiększały się szanse na zrekrutowanie Ambasa do kolonii przez Maisie. 

O godzinie 19 osadnicy zauważyli ogromny pożar na północy. Spowodował on spłonięcie znaczącej części roślinności wokół kolonii.

Dzień pięćdziesiąty szósty

Wraz z nadejście rana pożar zmniejszał się, lecz kierował się w stronę osady. W tym celu koloniści udali się na północ, by ugasić część płomieni. Szczęśliwie zrządzenie losu w postaci deszczu wyręczyło jednak kolonistów w gaszeniu pożogi.

Około godziny 17 podczas trwającego deszczu nastąpiło zwarcie w lampie słonecznej w jednym z, jeszcze nieosłoniętych dachem, silosów. Jednakże szybko usunięto zagrożenie.

Dzień pięćdziesiąty siódmy

Maisie Laine wciąż próbowała zrekrutować Ambasa. 

Przez resztę dnia nie wydarzyło się nic, co przykuło większą uwagę, z wyjątkiem jednej rzeczy: około godziny 20 ukończono badania nad tworzeniem wykładzin. Na kolejne badania wybrano pneumatyczne kilofy, które zwiększylyby szybkość wydobywania surowców.

Kolonia Miłości - 6

Kolonia po pięćdziesiątym ósmym dniu

Dzień pięćdziesiąty ósmy

Po północy znów nastąpiła usterka elektryczna, lecz teraz w innej lampie słonecznej.

Reszta dnia przebiegła dość spokojnie. W końcu udało się sfinalizować budowę farm na północy.

Dzień pięćdziesiąty dziewiąty

Zbliżała się jesień.

Odcinek 7 - No nie...

Kasia wciąż polowała. Reszta kolonistów również wypełniała swoje powinności. Kazuki w końcu znalazł dobre, wygodne ubranie spełniające jego oczekiwania.

O godzinie 21 nastąpiło zaćmienie słońca zasłoniętego przez księżyc. Spowodowało to wyłączenie paneli słonecznych, które dostarczały prąd do budynków. Jednak generator geotermalny wciąż pracował.

Dzień sześćdziesiąty

Większość następnego dnia przebiegała dość spokojnie. Jedynym kontrastem od normalności było wciąż trwające zaćmienie słońca.

Wieczorem zaplanowano rozbudowę systemu obrony. 

Dzień sześćdziesiąty pierwszy

O godzinie 13 kolonia musiała sprostać niebezpieczeństwu ataku z południa ze strony, wciąż próbującego zniszczyć azyl, plemienia Ambas Miñoca. Tym razem liczebność napastników była nieco większa - było ich siedmiu. W połączeniu z problemami z prądem spowodowanymi zaćmieniem, była to bardzo niekorzystna sytuacja.

O godzinie 22 rozpoczęli szturm. Wszyscy oprócz Maisie wyruszyli na obronę osady. W początkowym stadium potyczki, większą uwagę na siebie wzięły wieżyczki obronne. Po pokonaniu jednego z tubylców, ruszono do wieżyczek, by wspomóc je w walce przeciwko dwóm, chcącym uszkodzić umocnienia, tubylcom. Maciej i Kasia mieli za zadanie strzelać z daleka, podczas gdy Janek i Kazuki walczyć wręcz.

Dzień sześćdziesiąty drugi

Około północy poważnie już zniszczona wieżyczka postanowiła eksplodować, ciężko raniąc jednego z plemienników, lecz nie zabijając go. Walczący wręcz koloniści podbiegli do niego i ostatecznie dobili. Akt ten spowodował panikę najeźdzców i ich nagłą ucieczkę.

W wyniku stoczonej batalii, trwającej dwie godziny, zdołano pochwycić dwóch jeńców.

Koloniści, po zamknięciu wrogów, powrócili do swych prac. Niefortunnie około godziny 2 sarna, kręcąca się w pobliżu, oszalała. Podbiegła do wieżyczki, powodując jej wybuch i własną śmierć. W celu wzmocnienia obrony na południu, zbudowano dodatkową wieżyczkę.

W międzyczasie zaćmienie powoli dobiegało końca.

Około godziny 6-7 rano zamieniono dawne pokoje, użytkowane przez kolonistów, na cele więzienne, odtłaczając tym samym pierwszą z nich.

Dzień pełen wrażeń zakończył się remontem nowych cel.

Dzień sześćdziesiąty trzeci

W kolonii wciąż panował deficyt metalowy i zarządzono coraz to kolejne wydobycia tegoż surowca. Oczekiwano również na handlarza surowcami, który niewątpliwie uratowałby kolonię od kryzysu.

Około godziny 4 osadnicy zauważyli, że w ranę na torsie Cómaro (nazwisko jednej z więźniów) wdała się infekcja. Postanowili więc zaangażować się w odratowanie więźnia.

Kolejnym problemem był niedobór medykamentów, a xerigium, za pomocą którego można by było stworzyć leki, jeszcze nie wyrosło. Wyjściem z obecnej sytuacji byłoby przybycie odpowiedniego handlarza lub oczekiwanie na wyrośnięcie ziela. 

W wyniku wcześniejszych wydarzeń, najpewniej związanych z burzą, spostrzeżono, że brakowało jednej z lamp słonecznej w farmach. Natychmiast zajęto się jej zamontowaniem.

Szanse na zrekrutowanie Ambasa wciąż wzrastały. Masie podjęła się również próby zwerbowania Cómaro, lecz z powodu jego złego samopoczucia, nie udało się jej.

Dzień sześćdziesiąty czwarty

Większość dnia przeminęła spokojnie. O 21 rozpętała się burza, która spowodowała kilka niewielkich pożarów w okolicach osady.

Dzień sześćdziesiąty piąty

Około północy przybył handlarz bronią. Jak zwykle poszła porozumieć się z nim Maisie. Zamierzano sprzedać dwie brzytwy i łuki, maczugę, oszczep i pistolet. Z kolei kupić medykamenty, lecz najpierw trzeba było przetransportować srebro do składowiska. Tego zadania podjął się Kazuki.

Maisie ponownie udała się do konsoli łączności i przeprowadziła transakcję, zdobywając szesnaście apteczek. Następnie zajęła się rekrutacją i opieką nad więźniami. 

Około godziny 18 przewertowano okolicę w poszukiwaniu złóż metalu. Znaleziono ogromną żyłę tegoż surowca na zachodzie. 

Dzień sześćdziesiąty szósty

Postanowiono zainwestować w kolejny generator geotermalny, by odciążyć ten pierwszy. Ulokowano go na północ od kolonii za niewielką górą. Określono go mianem specjalnego generatora do zasilania północnych wieżyczek. 

Rozważano wybudowanie kolejnych farm. Tym razem pośrodku kolonii. 

Dzień sześćdziesiąty siódmy

Wykopano kolejne groby, ponieważ okazało się, że ich zabrakło. Otoczono też jedną z wieżyczek workami z piaskiem, ponieważ przez nieuwagę bądź zaaferowanie nie dokonano tego wcześniej. 

Około godziny 11 osada ponownie musiała zmierzyć się z nadchodzącym zagrożeniem związanym z atakiem, znów ze strony plemienia Ambas Miñoca, który najpewniej chciał odbić swoich braci. Było ich sześciu. 

Kolonia Miłości - Porwanie Phytesa

Porwanie Janka

Nieszczęśliwie Kasia znalazła się blisko miejsca, w które przybyli plemiennicy, by przygotować się na atak, lecz w porę uciekła. Ten sam los spotkał Kazukiego, któremu, gdy uciekał, odcięto palec, o dziwo, strzałą z łuku.

Ten dzień okazał się być tym pechowym dla Janka, który również znalazł się w tamtym miejscu, ale nie miał na tyle szczęścia co Kazuki i Kasia, by czmychnąć. Został ciężko raniony przez tubylców. Próbował uciekać, lecz wciąż atakowany - zemdlał. Na ratunek ruszyli Maciej i Kasia. O godzinie 19 wrogowie rozpoczęli atak, kierując się na południe azylu, obchodząc górę od prawej strony. Lecz zrezygnowali z niego, korzystając z okazji porwania jednego z Etniczników - Janka. Koloniści pogrążyli się w żałobie.

Kolonia Miłości - 7

Kolonia po sześćdziesiątym siódmym dniu

Dzień sześćdziesiąty ósmy

Zrozpaczeni tak ogromną stratą osadnicy postanowili skontaktować się z porywaczami przez konsolę łączności, by wynegocjować warunki oddania Janka, lecz ci nie byli skorzy do mediacji i zdobyli się tylko na rzucanie obelgami w stronę Etniczników. Koloniści poprzysięgli zemstę za porwanie ich przyjaciela.

Odcinek 8 - Nowi rekruci, nowa nadzieja

Dzień sześćdziesiąty siódmy

Około południa Maisie przystąpiła do próby rekrutacji trzeciego z więźniów - Marulo, lecz na razie ten nie chciał z nią rozmawiać o jakiejkolwiek formie przyłączenia do kolonii. W międzyczasie osadnicy wciąż zrozpaczeni byli stratą Janka, lecz wiedzieli, że nie mogą się poddać.

Dzień siedemdziesiąty

Około południa handlarz egzotykami opuścił zasięg komunikatora. Cały dzień przypadł na ciężką pracę na rzecz kolonii.

Dzień siedemdziesiąty pierwszy

Następnego dnia koloniści omówili sprawę małej ilości prądu spowodowanej brakiem metalu, który z kolei nie pozwalał na zbudowanie generatora geotermalnego. Postanowili więc wyznaczyli Macieja, by wydobył owy surowiec. 

Szczęśliwie około godziny 17 Maisie, po wielu próbach, w końcu udało się zrekrutować Ambas, tym samym zwiekszając szanse kolonii na przetrwanie w tak trudnych czasach. Wyznaczono  go na naczelnego górnika i rolnika.

Dzień siedemdziesiąty drugi

Około godzin wieczornych przeniesiono nadajnik handlu orbitalnego wraz ze składowiskiem na południe od kolonii, by zwolnić miejsce na farmy.

Dzień siedemdziesiąty trzeci

Następnego dnia rano rozkazano przenieść surowce ze starego składowiska do nowego. Przez resztę dnia skoncentrowano się m.in. na wydobyciu metalu. Marulo był dalej nieugięty w swoich przekonaniach, że nie chce dołączyć do kolonii.

Dzień siedemdziesiąty czwarty

Rano nakazano usunięcie fragmentu skały łupkowej z jednej z celi więziennych. 

Koloniści bezustannie wspominali Janka i jego wspaniałomyślność i dobrotliwość. Chcieli, by z nimi był i funkcjonował, lecz wiedzieli, że w tej chwili jest to niemożliwe. 

Około południa do kolonii przybył handlarz bronią, lecz nie obdarzono go zbytnią uwagą.  W godzinach wieczornych rozmontowano niepotrzebną wieżyczkę znajdującą się między budynkami, by na jej miejscu zbudować nowe farmy. 

Pod koniec dnia przybył kolejny handlarz uzbrojeniem.

Dzień siedemdziesiąty piąty

Rankiem kolonistom udało się oswoić jakąś wiewiórkę, która przebywała w pobliżu. 

Pod koniec dnia rozplanowano ustawienie lamp słonecznych pod farmy.

Dzień siedemdziesiąty szósty

Kolonia Miłości - 8

Kolonia podczas siedemdziesiątego ósmego dnia

Następny  dzień nie był zbyt bogaty w wydarzenia, oprócz jednego problemu z pożarem, który został w miarę szybko zażegnany z powodu pojawienia się deszczu.

Dzień siedemdziesiąty siódmy

Po południu rozpoczęto planowanie budowy murku drewnianego mającego za zadanie ochraniać nowo zaprojektowane farmy. 

Dzień siedemdziesiąty ósmy 

Prace nad projektem przeciągnęły się do następnego dnia. Wieczorem udało się zwerbować Cómaro i stała się ona pełnoprawnym członkiem kolonii.

Odcinek 9 - Kosmiczne śmieci

W międzyczasie kolonię zaatakowało dwóch łupieżców, lecz szybko zostali zneutralizowani z pomocą przyjaznej grupy, która akurat przybyła z wizytą do osady, chociaż przynieśli straty w postaci dwóch wieżyczek. Pozytywnym skutkiem starcia było pojmanie dwóch kolejnych więźniów - Lisy i Cecelii.

Dzień siedemdziesiąty dziewiąty

Nad ranem zamontowano łóżko dla Cómaro w bloku mieszkalnym i jedno dodatkowe. Naprawiono również wieżyczki, które zostały zniszczone przez ostatni atak. Na zachodzie pojawiło się kolejne zagrożenie - przybyła grupa szalonych bobrów alfa. Koloniści, chcąc zlikwidować możliwość ataku na kolonię ze strony obłąkanych bobrów, postanowili na nie zapolować.

Około godziny 21 na północ od kolonii rozbiły się kapsuły transportowe, których zawartością było m.in. mięso z thumbro. Rozkazano przeniesienie jego do chłodni.

Dzień osiemdziesiąty

Nad ranem rozbiły się kolejne kapsuły, lecz tym razem na południu. Również zawierały mięso z thumbro.

O godzinie 10 zaplanowano zamontowanie nowych krzeseł przy stole w jadalni, by każdy mógł przy nim usiąść.

W budynkach kolonii wciąż znajdowały się grudy gruzu, więc w końcu rozpoczęto usuwanie go z pomieszczeń.

Maisie wciąż próbowała zrekrutować Marulo, lecz bez skutku. Rozmyślano nad tym, aby go sprzedać jakiemuś handlarzowi.

Kolonia borykała się z deficytem prądu, najpewniej spowodowanym kilkoma lampami słonecznymi pobierającymi dużą ilość energii. 

Rano Maisie poszła do kolonii łączności, aby porozumieć się z handlarzem bronią. Jednak nie zrealizowano żadnej transakcji.

O 8 rano koloniści zdecydowali usunąć jedną z lamp słonecznych. Zrobili to, by zwiększyć ilość dostępnego prądu na inne urządzenia.

W międzyczasie dokonano montażu dodatkowej wieżyczki na południe od bloku mieszkalnego.

Dzień osiemdziesiąty drugi

Następnego dnia rankiem Maisie zdecydowała się na próbę zrekrutowania Lisy. 

Około godziny 6-7  rano pojawiło sie ogromne niebezpieczeństwo. Otóż na zachodzie od kolonii rozbił się duży kawałek, zniszczonego, starego statku. Wyciekała z niego toksyczna substancja, powodując niszczenie gleby dookoła.

Natychmiast rozpoczęto ustawienie wieżyczek i worków z piaskiem dookoła niezidentyfikowanego obiektu, by go zniszczyć.

Dzień osiemdziesiąty trzeci

Zdezorientowani i przestraszeni koloniści rozpoczęli pracę nad umocnieniami obok obiektu. 

Dzień osiemdziesiąty czwarty

Wyciek zakażonej substancji coraz bardziej niszczył okoliczne trawy i drzewa. Wszystko przybrało biały, zimny kolor. 

Teraz większość wykonywanych czynności kolonistów skupione były wokół dziwnego obiektu. Ustawiono również obok dwa baterie słoneczne, by zasilić wieżyczki.

Dzień osiemdziesiąty piąty

Prądu w kolonii wciąż brakowało, lecz osadnicy byli teraz zajęci inną, dużo ważniejszą sprawą. To czy przeżyją, zależało od rozprawienia się z zakażonym obiektem. 

Konstrukcja obronna sukcesywnie powstawała.

Dzień osiemdziesiąty szósty

Przez cały dzień koloniści skupili się na ukończeniem wieżyczek.

Dzień osiemdziesiąty siódmy

Około godzinnych porannych, jedna z więźniów oszalała i atakowała wszystkich, którzy wchodził do jej pokoju. Toteż rozkazano zablokowanie dostępu do jej celi, dopóki się nie uspokoi.

W końcu zbudowano zasilanie dla machin obronnych mających zniszczyć zagrożenie. 

Dzień osiemdziesiąty ósmy

Koloniści zaplanowali atak na moment, gdy wzejdzie słońce. O godzinie 5 rozpoczęto anihilację. Ze zniszczonego wraku wyskoczyły dwa 
Kolonia Miłości - Atak cyborgów

Atak cyborgów

Kolonia Miłości - 9

Kolonia po dziewięćdziesiątym pierwszym dniu

cyborgi. Około dwie godziny później rozwalono cyborgi, lecz zniszczenia uległa również jedna z wieżyczek. Następnie zniszczono odłamek statku. Wysypało się z niego trochę srebra i metalu. Gleba stopniowo wracała do normy, jak i kolonia.

W międzyczasie Lisa, która wcześniej oszalała, zachorowała na śmiertelną chorobę, więc odblokowano dostep do jej celi, by ją wyleczyć.

Dzień osiemdziesiąty dziewiąty

Przybyła zima. Kolonia wciąż cierpiała na brak wystarczającej ilości energii elektrycznej, toteż zainwestowano w nowe baterie słoneczne, które miały zaradzić problemowi.

Następnym zadaniem kolonistów było zabranie ciał cyborgów i surowców.

Dzień dziewięćdziesiąty

W nocy zachorował kolejny więzień - Cecelia. 

Kolonia wychodziła na prostą. W jej zasobach znajdowało się dużo medykamentów, choć nienajlepszej jakości, ale zawsze mogły się przydać oraz mnóstwo jedzenia. 

Lisa znów oszalała, więc zamknięto drzwi.

Dzień dziewięćdziesiąty pierwszy

Dalej zmagano się z niedoborem prądu, więc ustawiono kolejne baterie słoneczne.

Odcinek 10 - Koniec

Dzień dziewięćdziesiąty drugi

Następnego dnia koloniści postanowili w końcu odkryć, co jest w środku tajemniczej, dziwnie wyglądającej góry. Rozpoczęli więc ustawianie szeregu wieżyczek przed wzniesieniem otoczonego workami z piaskiem.

Załatano dziurę w murku otoczającego jedną z farm. Rozebrano także wieżyczki, które wcześniej użyte były do zanihilowania niebezpieczeństwa w postaci cyborgów i toksycznego wraku.

Około godziny 16 na południu spadła kapusła transportowa, w której znajdowała się ludzka skóra. Było to bardzo niepokojące.

Dzień dziewięćdziesiąty trzeci

Około północy spadły kolejne kapsuły, w których znajdowało się trochę metalu. 

W międzyczasie w okolice kolonii przybywali handlarze, lecz nie zainteresowano się nimi. Koloniści bardzo się zdziwili, ponieważ w okolicy spadła kolejna kapsuła. Jej zawartością była skóra krowy. 

Gdy nastał świt, koloniści połączyli powstające wieżyczki z linią energetyczną i dostawili kilka dodatkowych baterii słonecznych.

Z powodu braku jakiegokolwiek jedzenia w chłodni, Kasia postanowiła zapolować na alpaki.

Kilka godzin później osadnicy znów wykryli kapsuły transportowe. Znajdowała się w nich skóra boomrata.

Dzień dziewięćdziesiąty czwarty

Nocą rozpętała się burza, której następstwem było kilka niewielkich pożarów. 

Później skoncentrowano się na budowie wieżyczek i linii energetycznej, mających je zasilać.

Dzień dziewięćdziesiąty piąty

W nocy z północnego-zachodu niebezpieczne dwa nosorożce-kanibale wkroczyły na teren kolonii, które zagrażały zabiciem osadników. Wieżyczki od razu rozpoczęły ostrzał, gdy tylko zwierzęta pojawił się w ich zasięgu. Niefortunnie Maciej znajdował się w tamtej chwili na dworze i gdy zauważył nosorożca, od razu zaczął uciekać. Na szczęście ochroniła go wieżyczka, zabijając stworzenie.

Po południu Kazuki, najpewniej wspominając Janka, załamał się i błąkał się bez celu.

Dzień dziewięćdziesiąty szósty

Rano koloniści odkryli żyłę zlota na zachód od osady. Byli bardzo rozczarowani tym, że nie zauważyli tego wcześniej i nie wykorzystali.

W międzyczasie wciąż starali się ukończyć wieżyczki.

Dzień dziewięćdziesiąty siódmy

W nocy podczas deszczu nastąpiło zwarcie w jednej z baterii, powodując niewielki pożar i niszcząc ją. 

Dzień dziewięćdziesiąty ósmy

Większość dnia przypadła na wydobywanie metalu i finalizowanie umocnień.

Tymczasem Maisie próbowała zrekrutować Marulo i Lisę, lecz jej plany spaliły na panewce.

Koloniści zdecydowali się na zdemontowanie lamp słonecznych w farmach, dzięki czemu przekazując więcej prądu na inne przydatne urządzenia.

Dzień dziewięćdziesiąty dziewiąty

Kolonia Miłości - Potężny atak cyborgów

Potężny atak cyborgów

Rano rozebrano niepotrzebne kable energetyczne i baterie słoneczne.

O godzinie 18 ostatecznie postanowiono odkopać wejście do tajemniczej góry, by przekonać się co tam jest. Okazało się, że znajdowały się tam trzy potężne larwy cyborgów z piekielnymi działami i dwa zwykłe. Koloniści zarządzili odwrót, podczas gdy szalone machiny rozpoczęły destrukcję wszystkiego dookoła.

Tymczasem azyl i jego okolice nawiedziła fala zimna.

Dzień setny

Jednak zdesperowani koloniści zarządzili ostateczną obronę kolonii, gromadząc się przy farmach. Gdy larwy zniszczyły wieżyczki, osadnicy wiedzieli, że nie mają już żadnych szans, lecz nie poddali się i walczyli. Cyborgi sukcesywnie przemieszczały się w stronę budynków.

Koloniści postanowili obejść machiny od lewej strony i wejść do wnętrza góry, chcąc odkryć tajemnicą tego miejsca. Gdy wchodzili już przez dziurę, jeden z cyborgów trafił Kazukiego, powodując, że zemdlał. 

W enigmatycznym pomieszczeniu znajdowały się cztery prastare kapsuły hibernacyjne. Postanowili je więc otworzyć. Ich oczom ukazali się czterej koloniści. Byli oni jeszcze w śpiączce kriogenicznej, więc nie reagowali na bodźce z zewnątrz. 

Zdenerwoani faktem, iż przez cały ten czas mogli zdobyć tak świetnych rekrutów do wspólnoty, koloniści postanowili uciec, lecz spostrzegli, że wrogowie zbliżają się w ich stronę. Nieustraszeni wybiegli z wewnątrz i próbowali uciec. 

Po chwili zauważyli, że cyborgi zmierzają ku górze, najprawdopodobniej chcąc zabić odnalezionych przez nich ocalałych, więc postanowili spróbować temu zapobiec. Po drodze przyłączył się do nich, nic niespodziewający się Ambas, która powróciła z wydobywania surowców.

Koloniści próbowali manewrować pomiędzy wrogami, lecz na marne. Po chwili poległy Cómaro i Maisie, a następnie Kasia i ostatnia Ambas. Maciej został ostatnim ocalałym - próbował uciekać na południe.

W międzyczasie z południowego zachodu kolonię zaatakowała grupa łupieżców z Crossbow Beaver, która jeszcze bardziej ją pogrążyła.

Epilog

Atak cyborgów definitywnie położył kres egzystencji Kolonii Miłości. Wszystkie wspomnienia legły w gruzach wraz z najazdem machin, machin zniszczenia i smutku, machin symbolizujących zwycięstwo imperializmu nad siłami etnicznymi, które kawałek po kawałku dokonywały destrukcji osady. Sprawczynią całego zajścia najpewniej była przywódczyni imperializmu, pani Basia, która za wszelką cenę chciała zniszczyć Kolonię Miłości - miejsce, gdzie schronić mogli się wszyscy Etnicznicy.

Jedynym ocalałym z ataku został Maciej. Istnieje więc szansa, że przyczyni się on w przyszłości do powstania czegoś na wzór Kolonii Miłości, co można by było nazwać osadą etniczności, w której panowałaby tylko i wyłącznie miłość, radość, szczęście i dostatek. Być może uratowałby Janka z rąk tubylców i pokonałby ostatecznie Imperialistów w koloniach.

Niewątpliwym faktem jest to, że nie można zapomnieć o innych założycielach i współtwórcach kolonii. Zasługują oni na to, by uważać ich za bohaterów i orędowników etniczności, którzy do końca swoich dni nie poddali się i walczyli z imperializmem.

Ciekawostki

  • Ku zdziwieniu, koloniści wolą grać w szachy z samym sobą, aniżeli w dwójkę.
  • Kolonia upadła w dniu setnym, co może wskazywać, że ta liczba jest czczona przez Imperialistów.