FANDOM


Postanowiłem wrócić do mieszkania mojego byłego kontaktu, próbując poszukać jakiejś wskazówki, związanej z tym co się wydarzyło przed chwilą. Uwierzcie mi, ataki psychopatów z jakiejś sekty nie są normalne i codzienne. No chyba, że mieszkacie obok cmentarza, a naprzeciwko psychiatryk. Tylko nie chowajcie się w wannie!

Po raz kolejny przeszukując notatki, nie zauważam nic ważnego. Przecież gdzieś musi być tu odpowiedź. Najwspanialsza Pani Basiu, ześlij mi wskazówkę. Wtedy zauważam zgniecioną kartkę w koszu. Podnoszę ją i rozwijam. Słowa są napisane w jakimś dziwnym języku, ale od czego ma się Google Tłumacz (tak, w przyszłości nadal go używają). Tekst napisany po francusku, opowiada o rytuale, mającym rozpocząć apokalispsę. Sposób nie jest dokładnie wyjaśniony, ale jest napisane o wymaganiu ofiary z koni. Brzmi znajomo, czyż nie? Na całe szczęście jest opisane miejsce spotkanie, nawet dołączone jest zdjęcie. Skupiam się na nim i przenoszę.

Hmm pomieszczenie jest o dziwo nawet normalne. Spodziewałem się łańcuchów, żelaznej dziewicy, biczy, pejczy i takich tam. A tu proszę, przytulny domek w spokojnym klimacie wiejskim. Poszukuje otwartych umysłów, ale nie znajduję nikogo. Hmmm, albo jestem sam, albo są tu inni magowie. Wtem drzwi się otwierają, a do pomieszczenia wchodzi człowiek w czarnej szacie. Jest sam, idealnie. Wysyłam ku niemu szybkie uderzenie ogłuszające. Nawet się nie spodziewał ataku, bo jego tarcza od razu się załamuje, a on sam pada nieruchomy.

Podchodzę i wkraczam mentalnie w jego umysł. Poszukuje jakiejś wskazówki związanej z rytuałem. Biedak próbuje stworzyć barierę myślową, którą omijam. Jest on tym faktem zdziwiony, wychodzi że nie znają technik nauczanych w St. Gallen. Po błądzeniu pomiędzy wspomnieniami postanawiam pokazać mu rysunek Tarpana. Pojawia się jakieś mgliste wspomnienie, więc je łapie i uwidzaczniam.

Prawdopodobnie cała elita sekty wznosi błagania w kierunku ryciny Tarpana. Po chwili na środek wychodzi jeden z nich i mówi:

- Bracia, nadchodzi ten moment, dzięki poświęceniu wielu z nas już niedługo ON powróci. Dzięki niemu ten świat zostanie oczyszczony ze zła i niewiary! Czy jesteście ze mną?!

-Nasz pan przebywa obecnie w innym świecie, w krainie zwanej Edenem. Jednakże dzięki ofierze z 1000 koni on przybędzie do nas! Ogłoszcie mobilizację wszystkich braci, niech każdy z nich znajdzie się w na wyspie, gdzie dokona się powrót i nowy ład światowy.

Słychać okrzyki radości, a w powietrzu hologram ukazuje miejsce docelowe. Na tym to wspomnienie się kończy.

Wychodzę z jego umysłu, a sektarz patrzy na mnie z przerażeniem w oczach. Nie mogę go tak zostawi, będę chyba musiał...

- OTWIERAĆ POLICJA!

O widzę rozwiązanie problemu, otwieram drzwi przy pomocy magii, a samemu teleportuje się do najbliższego miasta obok bazy sekty. Chwilę przed teleportacją, słyszę strzały i krzyk mężczyzny. Dobrze, że zużyłem całą jego moc...

Idealnie, ulica pełna przechodniów, tak więc moje nagłe pojawienie się nie zdziwiło nikogo. Przeszukuje umysły otaczających mnie ludzi, dzięki czemu dowiaduje się o wielu rzeczach. Ostatnio coraz więcej źródeł mówi o zagrożeniu ze strony terroryzmu, dokładnie ze strony sekty "Tarpan". Prawdopodobnie mogli oni zdobyć spory arsenał bojowy. Służby nie skomentowały tych spekulacji. Może to tylko plotki?

Docieram do końca ulicy, gdzie wychodzę na przystań, a następnie na sam brzeg. Spoglądam spokojnie na morze, kiedy dostrzegam grupkę małych obiektów, szybko lecący w kierunku miasta. Kiedy się przyblizył, dokładnie się mu przyjrzałem. Wyglądają jak typowe pociski dalekiego.... o kurwa! Szybko teleportuje się do pierwszego miejsca, które przyszło mi do głowy. Do budki z kebabem.

Po 10 minutach przebywania w tym mieście C.O.R.E, postanawiam wrócić do miasta, skąd uciekłem. Juz wtedy internet huczał, a media donosiły o ataku pociskami balistycznymi na owe miasto, skąd uciekłem. Liczba ofiar była przerażająco duża. Politycy nawzajem się obrzucali winą za to wydarzenie. Wyobrażam sobie to miasto, a to co ujrzałem nie wyglądało tak jak poprzednio...

Destroyed City - DoktorPsychozaBLOG6

Wszędzie gruz i zniszczone budynki, liczne pożary oraz krzyki rozpaczy i strachu zwykłych ludzi. Kiedy przemierzam zniszczone miasto, kilkukrotnie leczę najbardziej zranione ofiary. W czasie leczenia ciężkiego poparzenia, dostrzegam również młodego człowieka, który patrzy na mnie ze zdziwieniem, pomieszanym ze strachem. Kieruje się w on moją stronę, a ja dostrzegam płonące mieszkanie. Uświadamiam sobie, co się za chwilę zdarzy, jednocześnie krzycząc UCIEKAJ! Mój głos przerywa odgłos wybuchu.

Wzmacniam barierę otaczająca mnie i pobliskie ofiary, które ze strachem wrzeszczą. Po chwili wszystko ucicha, a oni sami patrzą na mnie ze zdzwieniem, że żyją. W tym czasie, poszukuję ciała tego człowieka, ale go nie znajduję. Po chwili spostrzegam go kilkadziesiąt metrów dalej, dziwnie patrzącego na swoje ręce. Spogląda na mnie, pytającym wzrokiem, ale nasz kontakt wzrokowy przyrywa wejście na uliczkę człowieka w czarnej szacie. Po krótkim spojrzeniu na mojego "rozmówcę", nastepnie formuje prosty pocisk uderzeniowy.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.