FANDOM


Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, była ściana zapełniona jakimiś plakatami z Playboya oraz jakimiś szalonymi notatkami typu "Ciemność nas pochłonie" lub "Widziałem smoka!!1". No cóż, gościo to jakiś emo. Wtem zobaczyłem dyplom. Po szybkim spojrzeniu i przeczytaniu testu, wiedziałem już kim był mój "kontakt".

Moim kontaktem był Dowódca Arki- takiej pływającego statku badawczego plus koloniztora. Fajne cacuszko. Przechodząc do tematu, mój "kontakt" to był jeden z najpotężniejszych ludzi na globie. Rzecz jasna, ludzi można wykorzystać, zamnipulować i takie tam. Wystarczy się dowiedzieć, gdzie on teraz jest. Notatnik leżący na biurku wskazuje na "randkę". Ale na samym końcu widać podkreślone kilkukrotnie "22- North Street". Jeśli dobrze rozumuję to oznacza tajne spotkanie o 22 na tej ulicy. Jeszcze kilka godzin. Pomyszkuje w jego rzeczach.

Jest godzina 22. Na ulicy nikogo nie ma. Klimat idealny na horror, jeszcze tylko morderca z siekierą. Ale ktoś tam w rogu stoi. Podchodzę bliżej i już planuję zagadać do gościa. Jednak nic nie jest proste w życiu. Wtem mój "kontakt" nagle krzyczy i pada, martwy, na ziemie. Co do... I wtedy spostrzegłem go, mężczyzna w czarnej szacie, złowrogo patrzący na mnie. Instynktownie wzmacniam moją barierę, i dobrze, bo za chwilę tarcza otrzymuje solidny cios mocy.

DoktorPsychozaBLOG-5

Szata nawet podobna, ale kto używa różdżek?

Myślę, tak się bawimy skarbie? Wzmacniam barierę oraz odpowiadam serią pocisków. Pomimo to, on nadal wydaje się niewzruszony. Odwraca się i ucieka. Cholibka, trzeba go gonić. Po krótkiej gonitwie wypadamy na główną ulicę miasta, rzecz jasna zatłoczoną. Moja pierwotna strategia odpada. Postanawiam wypróbować coś szalonego. Doganiam go i łapie za rękę, a następnie przenoszę się na pustą wyspę obok miasta.

Po teleportacji odrzucam go i otaczam barierą, która cały czas wzmacniam. Tamten orientuje się, że wpadł w pułapkę. Zaczyna atakować wściekle swoją "klatkę". Przez chwilę mam wątpliwości, czy jestem dosyć otężny. Nie wzmacniałem się już sporo czasu, tak więc polegam tylko na naturalnych zasobach mocy. Ale ja byłem najpotężniejszym adpetem w Akademii Magii. Proponowali mi stanowisko Rektora, ale odmówiłem. Wiedziałem już o moich zdolnościach podróżowania między światami. Moje rozmyślania przerywa koniec szaleńczych ataków. Przeciwnik patrzy na mnie, a potem pada wyczerpany na ziemie. Sprawdzam dokładnie, ale zasób jego mocy jest już skończony. Pomimo to jest on przytomny. Patrzy na mnie, a ja uświadamiam sobie, że nie ma on kolorowej tęczówki. Cały czas patrzy na mnie, a potem wykrzykuje mentalnie w moją stronę:

-GŁUPI BACHORZE, NIC NIE ROZUMIESZ, ON WRÓCI DO TEGO NĘDZNEGO ŚWIATA, POTRZEBNE JEST TYLKO JESZCZE KILKA DNI! TARPAN MYM BOGIEM, TARPAN MYM PANEM!

Wtedy wyciąga zaostrzony sztylet i przebija sobie nim serce. Sztylet się rozpada, a kiedy próbowałem go uleczyć, zrozumiałem jedno. Ten sztylet pochłonął w jakiś sposób całą jego energię życiową.

Mamy problem i to większy niż śmierć tamtego człowieka.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.