FANDOM


-Za pół minuty będziemy mieli kontakt ze statkiem. Naszym zadaniem jest zabicie grupy ludzi która przejęła statek. Za siedem minut druga drużyna wbije się od strony kokpitu. Wbijemy się przy korytarzu do kokpitu. A teraz uwaga. Desantowiec wbił się w statek, zaczął wbijać się w pancerz, wrota otworzyły się, dwaj specjaliści wzięli "młot" i zaczęli wyważać cieńszą ścianę. Zaczęli wychodzić w formacji. Jeden z żołnierzy zauważył zdziwionego Japończyka, wystrzelił trzy pociski. Zaczęli iść w kierunku świeżego trupa. Za zniszczonymi drzwiami zauważyli ciała strażników. Zaczęli podchodzić do kolejnych drzwi, wtem pierwsze strzały padły. Tarcza obroniła całą drużynę przed kulami. Przylgneli do ścian i drugich drzwi. Jeden z żołnierzy strzelał za tarczy. -Czy to wieżyczki? -Nie kapralu! Te były zniszczone. To ci którzy uprowadzili statek. -Wyjąć granat dymny i ogłuszający. Dowódca oddziału popatrzył na czasomierz i nakazał rzucić dymny. Ostrzał nie został przerwany. -Rzuć ogłuszający na wprost. Dym jeszcze nie opadł lecz już było słychać wybuchy i to że ostrzał został przerwany. W kokpit wbił się drugi statek desantowy. Zatrząsneło. -Idziemy! Broniący się byli bardzo zdziwieni. Zostali przygwożdżeni. Jedna drużyna już stała w drzwiach gdy dym opadł, a druga wyszła z desantowca. -Sprawdzić teren. -rozległo się w kokpicie.


-Karety na D3 i E3! Dwa statki wylądowały w hangarze. -W trzyszeregu! -rozległo się. Żołnierze podzielili się w dwie trzyszeregowe grupy, a za nimi stał pojazd. -Oddział C! Wy macie za zadanie spotkać się ze specjalistami w kokpicie statku. Rozkaz wykonać! -Tak jest pułkowniku! -żołnierze wsiedli na pojazd i pojechali. -Pododdział D3 sprawdzi centrum elektryczne, tam się spotkacie z siłami statku. Rozkaz wykonać! -Tak jest pułkowniku! -żołnierze ruszyli. -Reszta! Wy macie patrolować statek. Wykonać! -Tak jest pułkowniku! -Wyślijcie żądanie o trzy pojazdy patrolujące na "Grodno"! -jeden z żołnierzy powiedział.


-Już jesteśmy? -Ta. -po chwili odpowiedział mężczyzna. Żołnierze wyszli z pojazdu, światła awaryjne wciąż działały. -Pododdział 1 zostajecie tutaj, reszta wchodzi na kokpit. I jak? -Kilku martwych Japończyków i jeden martwy biały. -powiedział żołnierz z oddziału specjalnego- A i jeden chyba żyje. Oficer wszedł do kokpitu, podszedł do kaprala. -Mamy ciężko rannego Japończyka. 13 zabitych naszych ludzi, na kokpicie, na korytarzu i przed wejściem. Jeden biały nie nasz, 3 Japończyków martwych, z czego jeden wcześniej zabity. -Czy coś innego się stało? -Zapewne chcieli zmienić kurs lotu, na szczęście tego nie zrobili. -Dobrze. -kapral zasalutował- Mamy 17 zabitych oraz jeden ciężko ranny.-rzucił do swego żołnierza który podbiegł do pojazdu.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.