FANDOM


15 dni po ataku Japończyków

-Jakie okręty nie zostały naprawione? - powiedzial Krzesimir Bor

-"Nosorożec", "Piłsudzki", "Karol" i "Janusz". "Piłsudzki jest aktualnie naprawiany, tylko pancerz zewnętrzny jest dawany. "Karol" i "Janusz" mają przygotowany czarne tihilondrium do założenia, a "Nosorożec"... potrzebuje gruntownych napraw. -rzekł Klikwoski, ze stopniem Rotmistrza Logistyki i Transportu, człowiek jednej z pierwszych generacji zjednoczonych Słowian.

Zamyślił się Chorwat -Ile dni zajmie naprawa? - powiedział.

-Panie generale, naprawa krążownika zajmie z 2 dni. "Karola" i "Janusza" od dnia po 5 dni, a "Nosorożec",,, z tym może będzie potrzeba więcej czasu. Być może pół roku, z pełnym sprzętem do napraw, miesiąc.

-Rotmistrzu. 25 dni na naprawę "Nosoroga".

-Tak jest panie generale! - zasalutował i odszedł.


23 dni od ataku Japończyków

-Panie Generale! "Januszowi" przeciągneły się naprawy, zaklada się działka oraz uznano że doda się osłonę na pancerz. Zrobią to w jeden dzień.

24 dni od ataku Japończyków

-Wysłać zwiadowców! Wysłać Wsk-23 (Wojskowe samoloty kosmiczne)! Dogonić tych żółtków! - zaczął

-Bolmarszałku! Zestrzeliliśmy pojazd wroga w okolicy pola asteroid, podaje współrzędne. -wydał się odgłos z konsoli.

Po godzinie

Po środku mostku pojawił się generał Bor.

-Słyszałem że zaatakowano statki przez Japończyków.

-Dzisiaj z rana, wysłałem Wueski do pościgu, zniszczyli jednego.

-Powinniśmy wysyłać już statki. Jest szansa że "Nosorożec" będzie musiał pozostać w tym układzie, dopóki się go nie naprawi...

25 dni i 6 godzin po pierwszym ataku Japończyków

-"... działka 22 mm ma zamontowane... czarny jak smoła pancerz... wzmocniony...", hmm może by tak dodać "Janusza" do ochrony statków Rosjanina... hmm - rozmyślał generał Bor.

Zaczął wpisywać na mniejszej konsoli - Inżynier Stefan? - zadał pytanie generał do konsoli, na której ukazał się część hangaru naprawczego i sufitu.

-Słucham? - powiedział wąsaty pan, przyjeżdzający do swej konsoli krzesłem.

-Słucham panie generale - poprawił go Krzesimir Bor

-Panie! Ja nie jestem generałem! haha!

-Panie generale i proszę się zachowywać. -powiedział ciszej generał.

-Dobra, dobra generale, o co chodzi?

-Inżynierze, czy mógłbyś zamontować czujniki na "Januszu" oraz na jego działkach?

-Oczywiście, oczywiście generale, już teraz mam zacząć prace i gdzie jest statek?

-"Janusz" będzie niedaleko statków Bolmarszałka Chwielcewa i już macie się szykować by rozpocząć prace. - zaczął wysyłać wektory.

-Dobra, dobra -powiedział inżynier zakładając mechaniczny monokl na prawe oko i przymykając lewe oko. -Rozumiem generale. Chczeńszczyński! Dawaj, przekaż innym że jest robota! - krzyknął do chłopaka na kładce z maszyną, podobną do Pip-Boya i tabletu.

-Dobrze... - Inżynier się rozłączył i zniknął z konsoli. - panie generale... - powiedział po cichy Krzesimir Bor. - Pułkowniku Halesz! Przekaż załodze "Janusza" że mają przenieść się do rejonu Bolmarszałka Chwielcewa i że przybędzie do nch grupa inżynieryjna która zamontuje u nich czujniki.

-Tak jest panie generale! -zasalutował, odwrócił się i poszedł do konsoli.

Po chwili

-Kosmicheskiy Bolmarszałek Chwielcew? - powiedział do konsoli generał.

-Generał Bor? Słucham!

-Mam plan by przenieść "Janusza" do twego rejonu, by w statycznym miejscu bronił twe statki i by mógł przetestować swe nowe działka, jakby co będzie też grupa inżynierów która zamontuje w nim czujniki.

-Ciekawy pomysł, zgadzam się, kiedy chcesz by był u mnie?

-W przeciągu godziny ja go wyślę.

-Dobrze, będę czekać. - zasalutował w stylu rosyjskim i się rozłączył.

-Dobrze - powiedział Bor do wyłączonej konsoli i zasalutował.

Po godzinie

-Gdzie mamy dolecieć? - spytał się Bośniak, dowódca "Janusza", w zielonym mundurze, z naszywkami komandora porucznika.

-Między Wsk-23 po lewej stronie w odległości 25 kilometrów od nas, a tą asteroidą widoczną po prawej. - powiedział Stiepan Polyus, zastępca dowódcy.

-Za Boga! -powedział Bośniak, komandor porucznik Srebrenko Vjerski - my mamy orbitować obok tej asteroidy? A co jeśli ona w nas uderzy? To jest dość niebezpieczne.

-Komandorze poruczniku! Asteroida nas ominie i poleci w kierunky pasa asteroid między Marsem a Jowiszem. A navit gdyby litayuchyy blisko, byśmy mogli zniszczyć ją...

-Kapitanie Polyus! Czy pan wie że "zniszczenie" takiej asteroidy spowoduje tak naprawdę rozdrobnienie jej, przez co utrudni się spostrzeżenie jej, a uszkodzenia będą nawet większe z zdeżeniem z takimi kosmicznymi śmieciami? -mówił inteligentnie chodząc po mostku.

-Już wiem komandorze poruczniku! -odpowiedział Kapitan Polyus.

-A więc oznajmić pilotowi tamtej "Wueski" że "Janusz" w jego okolicy będzie stacjonować! Oraz odlećmy od tej asteroidy...

16 minut później

Grupka inżynierów, około 15 osób, w kombinezonach inżyniera do zadań w przestrzeni kosmicznej (KIdZwPK), lecieli w kierunku okrętu.

-Gdzie to jest do cholery?!? -powiedział inżynier Stefan- jak ja nie lubię tego kombinezonu, Chczeńszczyński! -krzyknął do konsolki w kombinezonie- Daleko jeszcze? Nie chce mi się latać jeszcze dwudziestu minut po próżni kosmicznej.

-Szefie, to już nie daleko, czujniki pokazują że powinien być za chwilę statek... choć go nie widzę... -powiedział Chczeńszczyński- a i szef niech nie krzyczy... tak bardzo... -mówiąc to z bólem.

-Dobra, dobra... Ejj no! Ruszajcie się z tym sprzętem -obrócił się i spojrzał w kierunku dużej żółtej szkrzyni, obok której była 3 ludzi.

-Szefie. -powiedział jeden z inżynierów.

-Co?

-Widzę coś i jesteśmy bardzo blisko. Musimy zwolnić.

-Dobra panie i pany. Zaraz zaczniemy swoją robote.

W tem na nich zaczęły świecić reflektory z "Janusza", zaczęło się rozlegać po pustce większe światło, drzwi hangaru zaczęły się otwierać.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.