FANDOM


-Kilka dni mija a żadnego człowieka nie widzieliśmy, aż tak się boją cywilizacji naszej?

Elfy się zaśmiały.

-Wystarczą nasze drewniane fortyfikacje i obozy by wystraszyć zagrożenie? Ha!

-Gdybyśmy mieli tak prowadzić wojny inne, to same tarany, ruchome tarczy by wystarczyły.

Elfy zaczęły się śmiać.

-Szkoda że śmierdzi tutaj.

-W sumie racja, drażni to nosy.

-Może dlatego że tutaj byli ludzie?

Elfy ponownie zaczęły się śmiać.

-Widać coś między drzewami!

Elfy wtedy zbladły.

-Na wprost od nas! Za chwilę wyjdą zza drzew, to są chyba ludzie, ale nie wyglądają na dzikusów!

-Jeśli nie na dzikusów, to skąd wiesz że to ludzie? -zapytał się dowódca.

-Nie mają sprzętu podobnego do naszego, w sensie, mają zbroje, futra, miecze, hełmy, ale inne niż my.

-Na pozycje wszyscy! A ty patrz dalej. Łucznicy na wzniesienie. Stworzyć tarcze!

Ze skraju lasu zaczeli wychodzić ludzie, w futrach, kolczugach, czasami w lekkich zbrojach, z dużymi mieczami, toporami, szli wprost na pozycje elfów.

Elfy zaczęły w nich strzelać. Niezbyt celnie, chwilę potem wybiegli "dzicy" ludzie z oszczepami, ci jednak trochę nie celnie ostrzelali elfy, sami tracąc trochę sił, między innymi przez ostrzał z elfich łuków jak i z powodu min gazowych.

Ludzie się trochę lękneli, ale ich wódz prowadził ich dalej. Elfy się baly, ich siły były mniejsze, a nie wiedzą czy "dzicy" ich za chwilę nie zaatakują.

Wódz ludzi rozkazał szturm, wraz z żołnierzami zaczął biec na pozycje wrogów. Wbiegli na miny, dla elfów to było szczęście że ludzie wbiegli na nie bezmyślnie, jednakże potem co się stało było dla elfów mieszanką euforii, zaintrygowania ale i strachu.

Pod polem minowym, a przed fortyfikacjami elfów, znajdowało się złoże bentu, gazu którego używa się do min, dla elfów ma mocny zapach, więc już wiedzą dlaczego dla nich tam śmierdziało, jednakże wybuchy min doprowadziły też do wybuchu gazu pod ziemią, armia ludzi została pokonana, wybuchła, ci co zostali w lesie unikneli tego losu, jednak musieli się wycofać ponieważ część drzew się podpaliła, a sami się zbyt bali.

Pozostał krater, baza elfów i płonące drzewa po drugiej stronie, dla księstwa elfickiego, okazja do rozwoju min, a może i prac nad gazem, wiadome było jedno, trzeba półlasy Dentyni zabezpieczyć i zbadać. A nowych ludzi, znaleść, obserwować lub zmiażdżyć, albo oba.

-Biegnij jak najszybciej do Leukgu, powiedz co tutaj się stało, że ludzie zaatakowali, że wybuchły złoża bentu. Szybko!

Żołnierz porzucił swój hełm, z mieczem w ręku zaczął biec, najszybciej jak tylko mógł, na tyle na ile mu adrenalina i ciało pozwalało.Musiał przebiec przez okolice lasów Lemskich, w których byli aktywni ludzie, pomimo że Leukg był miastem najbliższym w okolicy, a nawet nie małym, to reszta tych terenów to były lasy, wsie, półlasy lub łąki, nie było po co tu czegokolwiek tworzć, to jest pogranicze.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.