FANDOM


Murzyn Janusz - Półbóg, którego przedstawiać raczej nie trzeba. Wielki wojownik, legenda. Tragicznie zginął pod Sargoth gdzie jego odwieczny wróg - Czałruka - także zginął z ręki właśnie Murzyna Janusza. Historia Janusza tutaj się kończy. Ale czy na pewno? Otóż nic bardziej mylnego! Potęga Murzyna Janusza była dużo większa, niż do tej pory sądzono. Otóż gdy Murzyn Janusz umarł, a jego dusza (pod koneic życia stał się człwoiekiem, czyli zyskał duszę) ulatniała się, została przechwycona przez imperialistyczną Panią Basię. Przy użyciu swojej magii, rozdzieliła duszę Murzyna Janusza na dwie części. 

Pierwsza z nich - przesiąknięta była czystym złem. Imperializmem, pychą, dumą oraz rządzą władzy. Ta część interesowała Panią Basię, więc zabrała ją ze sobą i dzięki niej, stworzyła swojego Murzyna Janusza! Imperlialistę! Sługę - który pozbawiony rozumu i wolnej woli - wykonywał ślepo każdy jej rozkaz. Powstał Imperialistyczny Janusz.

Druga z części - ta która została, zawierała w sobie miłosierdzie, wolę walki, etniczność i co najważniejsze. Samoświadomość. Dusza jednakże nie chciała zostać przyjęta przez Panią Basię. Nie podobała się jej a zniszczyć jej nie mogła (teoria krucyfiksów) więc zmaterializowała ją do postaci Murzyna Janusza przed wybieleniem i zesłała na Sarranicką Pustynię. Aby upewnić się, że nie będzie sprawiać problemów Pani Basia nałożyła klątwę na tę duszę. Polegała ona na blokadzie jej samoświadomości oraz logicznego myślenia. To był właśnie Wygnany Janusz. Zwany także Etnicznym Januszem. 

Niestety Niedźwiedź już nie mógł nic na to poradzić. Przeniósł się on bowiem do innego wszechświata (Andrzeja Bezdusznika). Ale ja - PatRodak - nie mogłem patrzeć na to co się dzieje z Wygnanym Januszem i jaka niesprawiedliwość go spotkała. Przeniosłem się więc do wszechświata Murzyna Janusza i wyruszyłem w poszukiwaniu Wygnanego Janusza. Pustynia była wielka, ale po wielu dniach udało mi się. Po drodze dowiedziałem się, że Pani Basia oprócz zesłania Janusza na pustynię, cofnęła go w czasie. Carladia miała nigdy nie poznać Janusza. Do czasu.

PATRODAK BLOG 1

Murzyn Janusz po zdjęciu klątwy

Wreszcie znalazłem go. Półnagiego, w jednej ręce trzymając tylko gałąź jakiegoś krzewu a w drugiej kawałek suszonego mięsa, którego szczątki wystawały mu z zębów. Okropny był to widok. Janusz był odwodniony, wygłodniały i na skraju wyczerpania. Ponadto, nie mógł myśleć jak człowiek (lub murzyn). Był zwierzęciem. Dziką bestią. Gdy próbowałem do niego podejść, ten warczał na mnie a w oczach jego widziałem piekło. Urok dalej trwał na nim. Podszedłem bliżej i zdjąłem z niego klątwę. Natychmiast oczy mu się wybieliły, rozluźnił mięśnie i padł na kolana. Wtedy rzekłem do niego: 

"Januszu. Nie jesteś martwy, ani żywy. Włóczysz się pomiędzy tymi dwoma bytami przez Panią Basię. Musisz ją odnaleźć i połączyć się ze swoją drógą połówką. Wtedy będziesz mógł odejść w spokoju"

Po tych słowach, zasnął a ja oddaliłem się od niego ale ciągle go obserwowałem. Z góry. 

Obudził się równo w południe. Od razu chwycił za swoją gałąź i ruszył przed siebie. Był kompletnie zdezorientowany, ale przytomny. Błądził tak po pustyni przez wiele godzin, ciągle idąc przed siebie. Na nieszczęście, po drodze dopadli go pustynni bandyci. To był prawdziwy test dla Murzyna Janusza.

On odziany tylko w przepaskę na biodra. Uzbrojony w gałąź. Miał stawić czoła trzem bandytom na koniach. Dwóch było uzbrojonych w łuki, jeden w miecz i tarczę. Wszyscy byli niestety na wierzchowcach. Murzyn Janusz jednak nie dał się strachowi. Taktyka bandytów była prosta. Łucznicy okrążają ofiarę i przy użyciu strzał powodują, że zaczyna tańczyć na piachu a wtedy przybywa bandyta z mieczem który kończy dance macabre. Jednakże Janusz był sprytniejszy. Nie ograniczały go żadne zbroje, więc był bardzo zwinny. Unikał strzał a gdy nadjechał jeździec z mieczem i miał zadać cięcie, Janusz był szybszy i walnął go wpierw gałęzią tak, że o mało nie zleciał ze swojego konia. Jednakże pomimo zwijania się na siodle. Bandyta dalej próbował sił. Natychmiast - podburzony wstydem, że murzyn z kijem dał mu radę - ruszył z szarżą i tym razem nieudaną. Gdy był w pozie do cięcia, Murzyn Janusz uderzył go z całych sił swoją gałęzią tak bardzo, że biedak aż zleciał z konia i nie mógł się podnieść.

Murzyn Janusz natychmiast aby unikąć szybkiego nabicia na szaszłyk ze strzał, czmychnął do leżącego osobnika. Zabrał mu jego tarczę i buzdygan oraz wsiadł na jego konia - który zatrzymał się aby odpocząć po dwóch szarżach. Natychmiast przystąpił do kontrataku. Łucznicy byli zaskoczeni, padli niemal tak szybko jak naciągali cięciwy. Murzyn Janusz powrócił. I był w swoim żywiole. Zabrał z nich jedną z ich szat aby ochronić się przed wielkim słońcem. Oraz oczywiście konia, buzdygan, łuk ze strzałami i tarczę. Ruszył na swoim nowym koniu ku najbliższej znanym mu mieście. Bariyye.

PATRODAK BLOG 2

Murzyn Janusz po pierwszej bitwie









Powrót do Calradii

Podróż nie była długa ani emocjonująca. Jednakże ważna! Dla Murzyna Janusza, który po raz pierwszy od wielu miesięcy widział mury miejskie i prosperujące życie, był to prawdziwy szok. Pierwsze gdzie się udał to do pewniej rudej płatnerki, która była pierwszą istotą rozumną która chciała w ogóle z nim rozmawiać.

Murzyn Janusz zapytał się więc owej płatnerki, jak się żyje w Bariyye i o czym ostanio jest głośno na pustynii.

PATRODAK BLOG 3

Janusz przy bramie miasta

Niestety, kobieta należała do ćwierćinteligentów i nie powiedziała nic ciekawego. Tylko jakiś bełkot. Murzyn Janusz widząc, że płatnerka jest chora psychicznie lub naprawdę jest jebni...ułomna wycyckał ją dając jej swoja Gałąź Ułomności (symbol zniewolenia) oraz jakieś szmaty i miecze które zabrał przy okazji spotkania z bandytami a w zamian wziął turban aby ukryć swoją czarność i obronić się przed piaskiem pustyni oraz wysokie buty do kolan. Ponadto wymienił swoją obdartą szatę na pancerz pustynnego harcownika przez co Janusz wyglądał teraz mniej więcej podobnie do strażników miejskich. Ba! Ta głupia ruda płatnerka nawet mu dopłaciła 140 dukatów za ten cały szmelc. 

"Nic dziwnego, że pustynia jest biedna jak takie półmózgi tutaj żyją"

Powiedział Murzyn Janusz po oddaleniu się od rudej płatnerki. Następnym celem Janusza była arena. Szybka okazja do zarobku oraz popisania się przed całym miastem, że prawdziwy nakurwiator powrócił do domu. 

Do dyspozycji Murzyna Janusza dano łuk. Było to wielkie upokorzenie, albowiem łuk nie należał do atrybutów Janusza. Aczkowliek nie z takimi przeciwnościami losu radził sobie Janusz i przystąpił do walki. Początki były trudne, ponieważ Janusz dawno z łuku nie korzystał. Jednakże, gdy już przypomniał sobie do 

czego służy cięciwa to stworzył z łuku prawdziwy artefakt zniszczenia i pożogi. Wszyscy padali pod ogniem jego strzał. Wszyscy, gdy nagle skończyły mu się strzały a został ostatni przeciwnik. Murzyn Janusz nie mógł zrobić nic więcej, jak tylko odrzucić łuk i zacząć bić się sztyletem. Przeciwko tarczy i normalnemu mieczowi. Wygrał to. 

Cała walka wyglądała mniejwięcej tak:

PatRodak - Murzyn Janusz - Walka na arenie

PatRodak - Murzyn Janusz - Walka na arenie

Relacja z walki

Po tym wszystkim, Murzyn Janusz otrzymał sowitą zapłatę w wysokości 250 dukatów. Zbliżała się noc, ruszył więc do karczmy aby się napić, pomysleć nad sensem życia i przespać się w wygodnym łóżku. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy w karczmie spotkał jednego ze swoich dawnych towarzyszy Baheshutra (tudzież, jak ja go lubię nazywać: Beszadura). Murzyn Janusz od razu przystąpił do rozmowy z nim. Jednakże próbując wyjaśnić mu, że wcześniej się znali tylko zła Pani Basia rzuciła na cały świat urok, Baheshutr wyśmiał Murzyna Janusza i postawił mu kolejkę. Przyznał jednak, że ma to małe ilości logiki i postanowił przyłączyć się do drużyny Janusza. Prosił jednak o uregulowanie jego długów. A te były niemałe, albowiem było to 400 dukatów. Jednakze Janusz, jakimś cudem miał tyle pieniędzy. Po tym wszystkim, Janusz poszedł spać.
PATRODAK BLOG 4

Janusz po "zakupach". W tle ułomna płatnerka.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.